| Radio Lublin: wywiad z Jerzym Gryzem |
| Środa, 01 Wrzesień 2010 18:12 |
|
Z płk. dr. Jerzym Gryzem, kandydatem Sojuszu Lewicy Demokratycznej na Prezydenta Miasta Lublin, rozmawia Wojciech Brakowiecki, Radio Lublin. Czytaj dalej.
- Pan jest pierwszym kandydatem, który zapowiedział swój start w wyborach, jako druga uczyniła to posłanka Izabela Sierakowska z Socjaldemokracji Polskiej. Panie Pułkowniku, w mieście które uchodzi za bastion prawicy startuje dwóch lewicowych kandydatów. To chyba dość karkołomne przedsięwzięcie? - Nie wydaje mi się. Przypomnę tylko, że w 2000 roku jako pierwszy startował Pan Wiesław Brodowski, który w wyborach na stanowisko prezydenta Lublina uzyskał 37% głosów i podobną ilość głosów uzyskała Pani Izabela Sierakowska w poprzednich wyborach. Z całą pewnością jeden kandydat lewej strony sceny politycznej w Lublinie miałby większe szanse. Natomiast start Pani Izabeli Sierakowskiej można rozpatrywać jako smutne wydarzenie, bowiem jej komitet jest instytucją prywatnych osób, z których wszystkie mają rodowód SLD, które kiedyś odeszły z Sojuszu i teraz walczą o swoje życie polityczne. Komitet ten nie ma zbyt wiele wspólnego z lewicą, odwołuje się co prawda do wartości lewicowych, ale opiera się na Stronnictwie Demokratycznym, które formacją lewicową nie jest. - Mówi się, że być może zostaną połączone siły Stronnictwa Demokratycznego i Sojuszu Lewicy Demokratycznej w tych wyborach samorządowych? - Chciałbym powiedzieć, że od 28 października ubiegłego roku jestem politycznym kandydatem SLD. Teraz kiedy zostaną ogłoszone wybory stanę się formalnym kandydatem tej partii i Sojusz zdania nie zmienia. - Rozumiem, że żadne rozmowy nie są przewidziane? - Rozmowy były, rozpocząłem je wiosną od spotkania z Panią Izabelą Sierakowską i naszą rozmowę zakończyłem pytaniem, czy zderzymy się w tych wyborach? Na co otrzymałem zapewnienie, że się nie zderzymy. Jak widać kobieta zmienną jest. - SdPl mówi, że to właśnie SLD nie chce tej współpracy. - Muszę powiedzieć, że z przedstawicielami SdPl toczyły się rozmowy w ciągu ostatnich kilku miesięcy i stanowisko tej formacji dotyczyło stanowisk. Myśmy prezentowali swoje wartości programowe, ponieważ wokół tego można się zjednoczyć i można przygotować różne propozycje kadrowe. Natomiast SdPl chciało stanowisk. Dla Pani Sierakowskiej stanowisko kandydata na prezydenta Lublina, Panu Szydłowskiemu pozycję nr 1 do Sejmiku Województwa Lubelskiego, dla Pani Wac i Pana Zińczuka pozycję nr 1 w dzielnicach miasta. Socjaldemokracja Polska koncentruje się na stanowiskach, po prostu jest to walka o życie polityczne. - Odejdźmy od personaliów i przejdźmy do programu. Panie Pułkowniku, jakiego prezydenta potrzebuje Lublin? - Przede wszystkim menedżera. Powinna być wizja rozwoju miasta, która będzie konkretnie realizowana. Zarządzanie powinno być sprawne i skuteczne, czyli takie, jakiego teraz nie ma. Nie wiadomo co robi prezydent, nie wiadomo co robią zastępcy prezydenta, co robią dyrektorzy departamentów. Prasa pisała też, że prezydent nie wie co robi jego zastępca, a ten nie wie co robi dyrektor departamentu. Po prostu pojawia się obraz kompletnego chaosu decyzyjnego. Pan Prezydent mówił w jednym z wywiadów, że jest bardzo dobrym prezydentem. To tylko słowa, tak każdy z nas mógłby powiedzieć, ale praktyka najbardziej weryfikuje słowa. Te ostatnie lata zweryfikowały skuteczność Pana Prezydenta i Platformy Obywatelskiej, a wcześniej Prawa i Sprawiedliwości. - Czy ma Pan wizję rozwoju Lublina, czy ma Pan takie punkty własnego programu, które można przedstawić już teraz? Ludzie nie chcą pustych obietnic, chcą konkretów. - Jeżeli chodzi o obietnicę, konkretną obietnicę, to ja już kiedyś jedną złożyłem i ją podtrzymuję. Gdybym został prezydentem miasta, wówczas przekazałbym różnego rodzaju pustki, które znajdują się na terenie zarządzanym przez konkretne spółdzielnie mieszkaniowe, aby stworzyć bezpłatne parkingi dla mieszkańców. Jest to jedyna rzecz, którą obiecuję na 100 procent, załatwienie innych spraw zależy od bardzo wielu czynników. Dlaczego? Dlatego, że sytuacja miasta jest bardzo zła. Każdy oczekuje nowych inwestycji, zwłaszcza inwestycji drogowych. Pierwsze jednak co robi dobry gospodarz, to nie traci pieniędzy. Te inwestycje, które zostały rozpoczęte, one muszą więc być zakończone. Drugie, to musimy się dobrze zastanowić nad nowymi inwestycjami, nowym wydatkowaniem pieniędzy. A pamiętajmy, że są pewne stałe wydatki w budżecie miasta, których nie przejdziemy, na przykład oświata, która pochłania prawie połowę środków miasta. Tu zresztą również są problemy, które trzeba rozwiązać, np. problem przedszkoli, znany bardzo dobrze. Problem szkół, teraz jest niż demograficzny i toczy się walka o to, jaki ma być kształt klas, kształt edukacji. Ministerstwo Edukacji Narodowej chciałoby zamiast tworzyć mniejsze klasy, chce dążyć do zwiększenia ilości uczniów, aby w ten sposób zaoszczędzić. Teraz ministerstwo planuje zmianę pensum nauczycieli. Chce je zwiększyć, a to oznacza zwolnienia. - Pańska wizja Lublina? Jaki mógłby być za cztery lata, wziąwszy pod uwagę to, że w rankingach wyprzedzają nas mniejsi sąsiedzi, myślę tu o Rzeszowie i Białymstoku? - Przede wszystkim lepiej zorganizowany, czysty, spokojny, z zadowolonymi mieszkańcami. Zadowolonymi z funkcjonowania władz miasta, ponieważ chodzi o zmianę sposobu zarządzania miastem. Chodzi o to, by liczyć się z mieszkańcami i z ich opinią. Trzeba zatrzymać w Lublinie ludzi zdolnych. Trzeba odblokować ścieżki różnego rodzaju karier. Młodzi ludzie nie mają przekonania, że w tym mieście mają szansę dalszego rozwoju, że w konkursach mogą nie przechodzić z powodu powiązań rodzinno- towarzysko- zawodowych, które blokują im otrzymanie różnych, ciekawych stanowisk. Chodzi o zmianę tego całego klimatu i atmosfery, aby jak najwięcej młodych ludzi zatrzymać w Lublinie. Oni mogą być dźwignią rozwoju miasta. Redagował Paweł Polkowski |